Reportaż z pobytu w Igołomi nauczycieli i uczniów z Liceum Nr 3 w Zielenodolsku (Rosja) PDF Drukuj Email
Wpisany przez Anna Kertyczak   
Wtorek, 30 czerwca 2009 15:38
Pierwszy dzień pobytu rosyjskiej delegacji uczniów i nauczycieli w Polsce był pełen wrażeń. Poznaliśmy wiele nam nieznanych osobliwości polskiej ziemi. Każdy z nas miał swoje osobiste odczucia.przed szkola
Bardzo spodobała nam się wycieczka do Uniwersytetu Jagiellońskiego. W starym budynku Collegium Maius pokazano nam najnowocześniejszą ekspozycję z fizyki. Dzieci były bardzo zainteresowane wystawą, każdy chciał wypróbować działanie prezentowanych eksponatów. Następnie byliśmy na lekcji języka rosyjskiego ze studentami Uniwersytetu Jagiellońskiego. Bardzo cieszyliśmy się z poznania młodych ludzi, naprawdę zakochanych w Rosji. Ciekawe były też odwiedziny w Europejskiej Szkole Wyższej, pan Rawel zajmująco opowiedział o uczelni, jej kierunkach, historii powstania i atmosferze w niej panującej. Uczelnia mieści się w budynku, który był kiedyś radzieckim konsulatem, teraz tętni tu inne życie, inne cele. Europejska Szkoła Wyższa bierze udział w europejskich projektach humanistycznych, wśród których wiele w swoim programie przewiduje wymiany studentów.

 

 

Byliśmy też na obiedzie w ciekawej pod względem wystroju i położenia restauracji "Chimera"; mimo dziwnej nazwy, obiad był całkiem smaczny. Po sytym obiedzie, z trudem się poruszając, poszliśmy do "Krakowskiej Galerii", po drodze oglądając piękny Kraków. W "Krakowskiej Galerii" poczęstowano nas kawą. Już na samym początku, kiedy zobaczyliśmy szkołę w Igołomi, bardzo zdziwił nas porządek w niej panujący, a także fakt, że na przykład, na czas lekcji drzwi zewnętrzne są zamykane i uczniowie nie mogą opuścić szkoły. Wieczór spędziliśmy w kręgu polskich przyjaciół i zasypialiśmy z oczekiwaniem nadejścia nowego dnia.

9 CZERWCA (WTOREK)

w wseOczekiwania nas nie zawiodły. Uczniowie ze szkoły rosyjskiej wzięli udział w lekcji angielskiego w gimnazjum w Igołomi. Wszystkim  bardzo spodobała się atmosfera i relacje panujące miedzy nauczycielem a uczniami, otwarty i przyjazny dialog. Następnie odbyło się spotkanie z wójtem gminy, dużo dowiedzieliśmy się o ustroju, elementach życia tego okręgu Polski: opowiedziano nam o strukturze i funkcjonowaniu gminy, programach oświatowych realizowanych przez jednostkę samorządu terytorialnego, rozwoju sportu, pracy różnych służb (później spacerowaliśmy koło przepompowni na brzegu Wisły). Duże zainteresowanie wzbudziła ordynacja wyborcza na stanowisko Wójta Gminy, radnych Samorządu. Dyskusja przeniosła się na sposób obsadzania stanowisk w urzędach gmin, szkołach. Spodobało nam się serdeczne przyjęcie, pod koniec spotkania wymieniliśmy pamiątkowe podarunki.
W tym dniu byliśmy również w Pałacu w Igołomi, gdzie obecnie znajduje się muzeum archeologiczne, obejrzeliśmy jego eksponaty (zabytkowe wyroby z ceramiki, pochodzące z najbliższej okolicy). Następnie zwiedziliśmy Muzeum św. Brata Alberta, gdzie zostaliśmy bardzo życzliwie przyjęci przez siostry albertynki. Zauroczyła nas ich szczerość, cele życia, pomaganie ludziom według nauki Chrystusa i dewizy brata Alberta. Świat rzeczywiście stałby się o wiele lepszy, gdyby wszyscy ludzie chcieli tak żyć.
Na koniec spotkaliśmy się z prywatnym farmerem , Janem Skoczem, hodowcą kukurydzy. Pokazał nam wyposażenie gospodarstwa, maszyny, opowiedział o tym, jak jest zorganizowane, jak wygląda sprzedaż. Zauważyliśmy, że Polacy - to bardzo gościnny naród, wszyscy, którzy nas przyjmowali, uważali za swój obowiązek czymś nas poczęstować…


10 CZERWCA (ŚRODA)

Każdy kolejny dzień był inny od poprzedniego, każdy też zostawia wiele przyjemnych wrażeń. Dzisiaj byliśmy uczestnikami Święta szkoły w Igołomi. Rozlegał się ładny śpiew, obejrzeliśmy inscenizację według baśni J. Ch. Andersena „Ołowiany żołnierzyk”. Przewijał się w niej motyw miłości i sprawiedliwości, jako miernika dobra i zła.
Poznaliśmy się i zaprzyjaźnili z nauczycielami szkoły. W tym czas nasi uczniowie grali w bilard, a trochę później spróbowali swoich sił w siłowni, oraz sprawdzili celność strzelania w szkolnej strzelnicy.w gospododarstwie

Później zwiedziliśmy jeszcze jedno indywidualne gospodarstwo rolne Eugeniusza Stawinogi, gdzie hodowane są ziemniaki, kapusta, papryka . Zdziwiliśmy się ogromną jak na nasz kraj ilością ziemi w gospodarstwie - 15 ha obrabiają gospodarz, jego żona, córka i dwóch pracowników. Bardzo sprytnie przemyślana jest organizacja gospodarstwa.

Wieczorem byliśmy na miejscowym cmentarzu, gdzie znajdują się groby  polskich i rosyjskich żołnierzy: nie było tam mrocznego nastroju, ale kwiaty i lampy dookoła...


11 CZERWCA (CZWARTEK)

W Polsce w tym dniu obchodzono ważne  religijne święto - Boże Ciało, dla wszystkich jest to dzień odpoczynku. Uczniowie udali się wspólnie z polskimi kolegami na obchody święta. Z kościoła wyruszyła uroczysta procesja: małe dzieci rzucały na drogę płatki kwiatów, grała orkiestra, w procesji w białych sukienkach brały udział dziewczynki, podobne do aniołeczków. Dorośli w tym czasie wyjechali do Krakowa. Jadąc, też spotykaliśmy podobne procesje.
Później zobaczyliśmy muzeum samolotów, mieszczące się pod gołym niebem, niestety nie mogliśmy wejść, bo z powodu święta było ono zamknięte. Niespodzianką była zmiana miejsca zamieszkania przez dzieci, które chcieli gościć wszyscy polscy uczestnicy projektu. Wieczorami dzieci spędzały czas ze swoimi polskimi rówieśnikami: grały w piłkę nożną na stadionie w Igołomi, były nad jeziorem, spacerowały i wzajemnie uczyły się języka, coraz lepiej się rozumiejąc. Także i dorośli w kręgu rodziny dowiedzieli się nieco więcej o życiu rodzinnym w Polsce i w Rosji, przypominali sobie poznane kiedyś rosyjskie słowa.


12 CZERWCA (PIĄTEK)

Dzisiaj byliśmy na wycieczce w sercu Krakowa - na Wawelu.  Oczarował nas zabytkowy Pałac Królów Polskich  na rynkui chociaż według słów przewodnika, mało zostało z dawnej wielkości, duch minionych czasów dawał się odczuć wszędzie, zaczynając od murów, otaczających pałac. Ładne sale, ich wystrój, mieszanka różnych stylów - wszystko to jakby przeniosło nas w okres średniowiecza. Oczywiście, chłopaków najbardziej zainteresowały rycerskie sale, gdzie była pokazana broń i zbroje. Katedra na Wawelskim Wzgórzu majestatycznie wygląda tak z zewnątrz jak i od wewnątrz: tu pochowani są polscy królowie. Wchodząc do środka, można odczuć, jakby dotykało się historii. Następnie zeszliśmy po krętych schodach do Jaskini Smoka, poznaliśmy legendę z nim związaną. Spacerując po starych zaułkach nowoczesnego miasta, doszliśmy ponownie na Rynek, zwiedzilismy Sukiennice, gdzie kupiliśmy i dostaliśmy w prezencie od przyjaciół różne pamiątki. Sfotografowaliśmy  się przy pomniku znanego polskiego poety Adama Mickiewicza, który za życia był przyjacielem wielkiego rosyjskiego poety Aleksandra Puszkina. Znów pomyśleliśmy o tym, że nasze narody wiele wiąże ze sobą.


13 CZERWCA (SOBOTA)

Dzisiaj czekała nas chyba najbardziej unikalna wycieczka w naszym życiu: zeszliśmy na głębokość  135 metrów do kopalni soli w Wieliczce. Ponad 2 godziny chodziliśmy podziemnymi  chodnikami. Początkowo po drewnianych schodach zeszliśmy w dół 350 stopni, następnie stopniowo opuszczaliśmy się na trzeci poziom kopalni różnymi przejściami. Na każdym przystanku oglądaliśmy rzeźby z soli kamiennej, zabytkowe przedmioty pracy górników. Dowiedzieliśmy się, że w Polsce istnieje stare przysłowie, analogiczne do rosyjskiego: by poznać człowieka, trzeba z nim zjeść beczkę soli (a to 280 kg!). Kościół na głębokości 101 m wygląda po prostu wspaniale! Podłogi przypominają marmurowe, pod sufitem wiszą „kryształowe” żyrandole, ściany upiększają wątki z Ewangelii, przy czym ich wygląd zależy od kąta, pod którym się patrzy. Jakie było nasze mysliwizdumienie, gdy okazało się, że wszystko to jest zrobione z soli! Często odbywają się tu śluby; niewątpliwie jest to bardzo romantyczne. Nasz przewodnik z humorem zaproponował nam, by wykąpać się w podziemnym słonym jeziorze, rzucić monetę i pomyśleć życzenie. Wesoło wyglądały figurki krasnoludków, usłyszeliśmy o nich zabawne podania i legendy. Na przykład, jeżeli dziewczyna chce udanego zamążpójścia i szczęścia w życiu, trzeba polizać brodę krasnoludka. Nasze uczennice zażartowały, że jeden krasnoludek prawie nie ma już brody! Wieczorem gościliśmy w Domu Myśliwych, gdzie poczęstowano nas daniem z sarniny. Ochoczo przymierzyliśmy myśliwskie płaszcze, nauczyliśmy się grać na myśliwskim rogu, widzieliśmy dyplomy i łupy myśliwych, dowiedzieliśmy się o organizacji myśliwych, ich pracy, o tym, że oni nie tylko polują na zwierzęta, lecz także zajmują się ochroną środowiska.


14 CZERWCA (NIEDZIELA)

To ostatni dzień naszego pobytu w Polsce. Byliśmy w Krakowskiej Plazie, obejrzeliśmy film 3D o podwodnym świecie w kinie IMAX, zrobiliśmy ostatnie zakupy. Wieczorem jakoś długo nie  chciało się pakować walizek, ani kłaść się spać czy żegnać … W naszej pamięci jeszcze długo pozostaną wspomnienia o tej cudownej wycieczce, o ludziach, którzy dali nam ciepło swoich serc, o wspaniałych miejscach, które mogliśmy zwiedzić.
Zmieniony: Wtorek, 30 czerwca 2009 16:23